Zagrajcie wspólnie z dziadkami

Zapewne wielu z Was spotkało się z nieprzychylnymi komentarzami ze strony rodziny, a szczególnie od jej starszych członków, na temat siedzenia przed ekranem i grania. Takimi w stylu tracenia czasu czy ogłupiania. A co gdyby tak do wspólnej zabawy zaprosić pozostałych domowników i to tych najstarszych, dla których jest to najbardziej egzotyczna forma rozrywki? Przedstawiam swoje własne obserwacje i doświadczenia na ten temat.

Na testy zaprosiłem swoich dziadków, podczas jednej z niedzielnych, rodzinnych wizyt. Na wstępie zaznaczyć trzeba jedno: dziadkowie są raczej nietechniczni, nie potrafią obsługiwać komputera ani smartfona, nie znają też w ogóle języka angielskiego. Docelowo chciałem, by potrafili nie tylko zagrać w coś, w pełni rozumiejąc przebieg rozgrywki, ale także by potrafili samodzielnie uruchomić grę i konsolę.

Z kilku posiadanych przeze mnie sprzętów wybrałem Wii, z kilku powodów. Przede wszystkim posiada najbardziej intuicyjny i nieprzeładowany przyciskami kontroler, z drugiej dostępna bogata biblioteka gier „przyjaznych dla każdego”. Do samych testów wybrałem 3 gry: Wii Sports i Wii Music od Nintendo oraz Just Dance od Ubisoftu. Nie posiadają one tony napisów w obcym języku, do tego czytelne i schludne menu. Uprzednio przygotowałem też dla wszystkich własne awatary, Mii. Początkowe nastawienie moich testerów było raczej sceptyczne…

Przyzwyczajenie się do kontrolera było niemal natychmiastowe. W końcu wygląda niemal jak pilot od telewizora, konsolę uruchamia się też podobnie, poprzez okrągły przycisk Power tuż przy jego górnej krawędzi. Miałem początkowo obawy odnośnie samego interfejsu konsoli i wytłumaczeniu zasady celowania nim w elementy na ekranie telewizora. Niepotrzebnie – poszło całkiem sprawnie i po kilku minutach nikt nie miał z tym już żadnych problemów. Do tego w proponowanych przeze mnie grach używa się głównie dwóch przycisków: duży, znajdujący się pod kciukiem A oraz znajdujący się u dołu, pod palcem wskazującym B. Wszystko poszło sprawnie i tak oto odpalamy pierwszą produkcję…

Wii Sports – bowling

Wii Sports. Gra oferuje 5 dyscyplin sportowych: tenis ziemny, kręgle, boks, golf oraz baseball. Tak naprawdę dziadkom do gustu przypadły pierwsze trzy. Tenis oraz kręgle mają dość proste i raczej znane dla każdego zasady. W pierwszą konkurencję można grać niemal nie używając żadnych przycisków, symulując jedynie ruchy rakiety przy serwowaniu i odbijaniu piłki. Rozgrywka w kręgle również była bardzo intuicyjna, trzymamy tu równocześnie wciśnięte A i B imitując trzymanie kuli i upuszczamy w odpowiednim momencie, zamachując się. Boks przypominał trochę bezmyślne machanie na oślep przed siebie i nie wiedząc do końca dlaczego, sprawiał frajdę testującym. Być może pozwalał uwolnić jakieś nagromadzone w sobie frustracje, widząc przy tym efekty na ekranie telewizora… 😉 Gra w golfa oraz baseball nie poszły już tak sprawnie i szybko zaprzestaliśmy dalszych prób. Pierwsza wymaga znajomości pewnych mechanizmów jak precyzyjnie trafiać w piłeczkę co z pewnością wymaga trochę czasu, baseball zaś wymaga dość dobrego refleksu i wpatrywania się w zbliżająca się do nas piłkę (co ciekawe, z tenisem nie było z tym żadnego problemu). Na pewno nie pomagał też fakt nieznajomości zasad tych sportów w realnym życiu. Ogólnie grę zaliczam na wielki plus, dość szybko wciągnęła wszystkich i po każdej rundzie dało się słyszeć  „no to spróbujmy jeszcze raz”.

Wii Music

Po dłuższym odpoczynku (warto o tym pamiętać, w końcu są to gry ruchowe a gramy ze starszymi ludźmi) w czytniku konsoli wylądowało Wii Music. Przyznam, że miałem pewne oczekiwania w stosunku do tej produkcji. Dziadek do dzisiaj pogrywa w domu na różnych instrumentach, od skrzypiec po akordeon. Bardzo dobre poczucie rytmu posiada też moja babcia, dlatego oboje żwawo zabrali się za testowanie kolejnego tytułu. Ten zaś oferuje grę na 66 różnych instrumentach poprzez imitację ruchów używania ich. Do części z nich wymagany jest Nunchuk, dodatkowy kontroler, trzymany w drugiej ręce i podpinany krótkim kabelkiem pod główny kontroler, czyli „pilot”. Sama gra zebrała w mediach raczej kiepskie oceny, ganiono ją za niski poziom trudności oraz za to, że nawet nie trzymając się specjalnie rytmu „coś tam gra”, ale w moim przypadku to mógł być tak naprawdę tylko potencjalny, niezniechęcający do gry plus.
Szybko odnaleźliśmy w menu ulubione instrumenty i… niestety gra nie sprawdziła się. Mechanizm znany z większości gier muzycznych, czyli naciskanie przycisków (tu wykonywanie ruchów gry na instrumencie) w określonym momencie, które wskazuje specjalny pasek, tutaj w ogóle nie znał egzaminu. Określony został jako „nieintuicyjny” i każdy grał po chwili już w swoim własnym tempie, gra w żaden sposób nie karze też za takie akcje. Po trzech utworach muzycznych dziadkowie byli już lekko znudzeni grą. Wyraźnie zabrakło tu elementu rywalizacji znanego z Wii Sports, a samą produkcję nazwali jako „bez sensu” i „lepiej zagrać sobie samemu na żywo, w domu”. Po pewnym czasie przeszliśmy do ostatniej gry, czyli…

Just Dance

Just Dance. Reguł objaśniać nie trzeba było w ogóle a z szerokiej oferty dostępnych piosenek udało się bez trudu wygrzebać coś, co każdy przynajmniej kojarzył już ze słyszenia. Co roku ukazuje się też kolejna wersja z nowym zestawem szlagierów, do sklepów trafiła właśnie najnowsza edycja Just Dance 2017.  Pod względem dostarczanej radości gra wybiła się zdecydowanie na pierwsze miejsce, zwłaszcza babcię ciężko było zdjąć z parkietu 😉 Zaskoczyła mnie też ilość punktów jakie bez trudu udawało jej się zdobyć w niektórych piosenkach i zdecydowanie mogła stanąć do rywalizacji z wnukami już po kilku utworach. Produkcja jednak strasznie męczy fizycznie, nawet przy najłatwiejszych choreograficznie piosenkach, dlatego nie nadaje się na dłuższe posiedzenia.  Określona została jednak jako ta dająca najwięcej frajdy i przyjemności.

1

Jak widać eksperyment okazał się sukcesem a dziadkowie poznali nową formę rozrywki, pozwalającą w bezstresowy sposób miło spędzić czas i rozruszać się trochę przed telewizorem, dokładając przy tym element rywalizacji, a zatem także szybką potrzebę „rewanżu” i kolejnej chęci gry. O samej konsoli warto na końcu wspomnieć o jeszcze swóch, dość istotnych faktach. Jest tania, na serwisie aukcyjnym kupimy ją za śmieszne wręcz pieniądze i bez problemu podłączymy ją również do starych, kineskopowych odbiorników TV. Po drugie, używanie Wii przez kilka razy w tygodniu jest bardzo pomocne dla osób dotkniętych chorobą Parkinsona i Alzheimera oraz pomaga zapobiegać tej ostatniej poprzez ciągłą stymulację mózgu u osób starszych. Stosowne badania na ten temat bez trudu odnaleźć można w sieci. Być może warto pomyśleć o takim prezencie na święta dla bliskich nam osób?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *