Karaluchy, świnie i obmacywacze, czyli wojny fanbojów w Japonii

Jak Internet długi i szeroki, na różnych forach bądź w komentarzach toczą się wojenki i kłótnie. Dotyczy to także graczy, gdzie od początku tworzyły się dwa zwalczające się obozy – gracze PC kontra gracze konsolowi. Ci ostatni walczą także sami ze sobą, wychwalając pod niebiosa produkcje i sprzęty swojego ukochanego producenta i szydząc przy każdej okazji z konkurencji.

Przy ważniejszych wydarzeniach w branży, takich jak targi Tokyo Game Show czy E3, atmosfera na forach staje się nieraz naprawdę gorąca i łatwiej jest ponieść się emocjom. Często padają mało wybredne wyzwiska i docinki, a fala hejtu nie omija także „japońskich Internetów”, o co szczególnie łatwo np. w przypadku 2channel – największego forum na świecie, gdzie użytkownicy chcąc wyrazić swoje opinie nie muszą się nawet rejestrować. Jak właściwie w Japonii nazywa się co bardziej gorliwych entuzjastów swojej ukochanej firmy, czyli fanbojów – Sony, Nintendo i Microsoftu?

 

Geneza większości prześmiewczych wyzwisk pochodzi z gier słów, które uwielbiają Japończycy a używany przez nich system pisma stwarza ku temu ogromne pole do popisu. Zacznijmy od fanów Nintendo.
Najmniej wybrednym określeniem jest… świnia. A dosłownie: „Nin-świn”. Przyjrzyjmy się japońskiemu zapisowi Nintendo za pomocą znaków kanji: 任天堂 (nin – ten – dō). Zgodnie z często występującą tendencją do skracania słów składających się z więcej niż dwóch znaków, otrzymujemy 任堂 (nin – dō), a po zastąpieniu ostatniego znaku kanji oznaczającym świnię – 任豚 (nin – ton), nowe obraźliwe słowo o bardzo zbliżonej wymowie. Czasami wymawiane jest w jeszcze inny sposób – „nin – buta”, by jeszcze bardziej podkreślić świńskie naleciałości. Znak 豚 może być odczytywany zarówno jako „ton” (w złożeniach, czyli zestawieniach z innymi znakami kanji) lub jako buta, gdy występuje samodzielnie. Oczywiście na forach wyzwiskom towarzyszą dołączane zdjęcia przesadnie otyłych osób (często obcokrajowców), sugerujące wygląd zapaleńców grających na swoich Wii czy 3DS.

Inne określenie sympatyków firmy-matki Mario Bros. jest „Ninshin”. Jest to skrót od 任天堂信者 (Nintendo shinja – „wyznawca Nintendo”), a w podobny sposób możemy zapisać też gorliwych fanów konkurencyjnych marek: ソニー信者 (Sonī shinja – „wyznawca Sony”) czy Xbox信者 (Xbox shinja – „wyznawca Xboxa”). W przypadku Nintendo i Ninshin sprawa wygląda ciekawiej, za sprawą alternatywnego zapisu przy pomocy innych znaków: 妊娠. Wymowa pozostaje ta sama (ninshin), wyraznnabiera jednak nowego znaczenia: ciąża. Jest to niewątpliwie aluzja i wyszydzenie nieco infantylnego wizerunku firmy, która od lat stara się kreować swoje produkty jako „przeznaczone dla całej rodziny”.

 

Przyjrzyjmy się teraz fanom konsoli Microsoftu. Xbox od samego początku nie miał łatwo w Japonii. Bywały tygodnie, że sprzedawał się wręcz w śladowych ilościach. Czynników takiego stanu rzeczy można wyróżnić sporo, a jednym z nich jest nawet sama nazwa konsoli. Otóż X w języku japońskim oznacza … błąd, niepoprawną odpowiedź (wymawiamy jako „batsu”).  Jest to pierwsze skojarzenie jakie przyjdzie na myśl Japończykowi, w przeciwieństwie do zachodnich umysłów, gdzie iksem po prostu zakreślamy coś bądź może oznaczać np. „eXtreme”.  Antonimem tego jest O, czytane jako „maru”. A co z najnowszą wersją konsoli, Xbox One? Tutaj sprawa komplikuje się jeszcze bardziej, albowiem X1 (czytane „Batsu ichi”) oznacza w Japonii… „raz rozwiedzionego”. Z pewnością nie są to skojarzenia jakie chciał wzbudzić Microsoft na tutejszym rynku 😉

Na forach, przy nieco bardziej zaciekłej wymianie zdań i wyzwisk, można napotkać inne, bardziej wulgarne określenie posiadaczy Xboxa. Jego geneza sięga premiery pierwszego Xboxa w Japonii w 2002 roku. Wtedy to przed jednym ze sklepów na tokijskiej Akihabarze przeprowadzano wywiady z ludźmi czekającymi w kolejce po swój nowy sprzęt. Tuż obok znajdowała się osoba czekająca na premierę gry 陵辱痴漢地獄 (Ryoujoku Chikan Jigoku, bardzo perwersyjnej gry dla dorosłych) po czym stwierdził on także, że planuje kupić dla siebie Xboxa. Dodając do tego fakt, że również najbardziej popularną grę na debiutującą właśnie konsolę, Dead or Alive 3, również reklamowano często eksponując naturalne walory występujących w niej zawodniczek, zapaleńców Xboxa zaczęto nazywać prosto z mostu: „Chikan”. Z japońskiego痴漢 (chikan) – zboczeniec, obmacywacz, molestujący.

Na koniec pozostali gorliwi fani maszynek od Sony. O ile powyższe przezwiska można w pewien sposób uznać za nieco naciągane, tutaj sprawa wygląda trochę inaczej. Otóż swego czasu na japońskich forach internetowych czy blogach przetaczała się fala wpisów, które strasznie krytykowały produkty konkurencji – zwłaszcza Nintendo. Wszczynano także personalne ataki na użytkowników skarżące się na jakiekolwiek produkty Sony, np. wady w laptopach VAIO. Jednocześnie zaczęło pojawiać się też coraz więcej treści wychwalających pod niebiosa produkty Sony i nawet średnio rozgarnięta osoba domyśliłaby się, że „coś tu śmierdzi”. Użytkownicy szybko odkryli, że wszystkie posty od tych osób zostały wysłane z serwera hosta Gate Keeper (gatekeeper.sony.co.jp), używanego wewnątrz samego Sony. Wybuchła afera, a samo Sony oficjalnie nie skomentowało niczego, zachowując się tak jakby nic się nie stało. Na forach fanbojów Sony szybko zaczęto nazywać GK (od Gate Keeper), a ich zachowanie określano jako „GK furi” (GK振り – „zachowanie GK). Po drobnej modyfikacji jednego ze znaków nazwa szybko ewoluowała w „GK buri”, czyli… karaluchy (z jap. ゴキブリ – gokiburi). Dodajmy do tego czarny, połyskujący kolor niektórych konsol od Sony i nowe określenie na stałe przywarło już do ich posiadaczy.

 ak widać, fanboje, czyli osoby ślepo zapatrzone w produkty ukochanej marki występują wszędzie i Japonia nie jest tutaj wyjątkiem. Internet i złudne poczucie anonimowości jakie zdaje się nam zapewniać sprawia, że o wiele łatwiej jest dać upust swojej frustracji, wyszydzając czy kpiąc z użytkowników innych sprzętów. Należy jednak pamiętać, że wszyscy jesteśmy graczami a im większa konkurencja i różnorodność produktów na rynku, tym większa korzyść dla nas. Peace!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *